Zarzuciła mu ramiona na szyję Twarz jej płonęła Teraz to uczynię



A laska od matrymonialnych ogłoszeń także. i facet szukający anonsów erotycznych? zapytała pani z seks ofert nagle. śmiał się pobłażliwie i spoglądał na nią, jak na małe, naiwne dziecko. Co takiego? Podczas naszego miodowego miesiąca? To niemożliwe. Już ja sam się tobą zaopiekuję. Słuchaj, maleńka, nie powinnaś się mnie bać, rozumiesz? Nie jestem potworem. A mnie się tak ciągle zdaje. wyszeptała pani z seks ofert. j Pochylił się nad nią z ustami na jej szyi. Ty głuptasku! Myślisz, iż cię będę dręczył? Zwierzęciem mogę być tylko wtedy, gdybyś chciała mnie unikać, ale to przecież niemożliwe. Podnieś teraz głowę, kochanie i pocałuj mnie.

Zawahała się przez chwilę, lecz wyczuwając jego tutaj wzmagającą się namiętność, podniosła nagle głowę i spojrzała mu prosto w oczy. A będziesz dla mnie dobry? Przyrzeknij! prosiła drżącym głosem. Śmiał się jeszcze ciągle, lecz oczy patrzyły na nią poważnie. To zależy oświadczył. Gdybyś mi umknęła, nie odpowiadałbym za siebie. Słuchaj, kiedy ty mnie wreszcie pocałujesz? Czyż nie jest już najwyższa pora?

Zarzuciła mu ramiona na szyję. Twarz jej płonęła. Teraz to uczynię rzekła. Lecz z chwilą, gdy usta jej dotknęły jego warg, ten dawny opętańczy przestrach zrodził się na nowo. Czuła się bezradna w jego ramionach. On ją przytulił mocniej do siebie. s Kochanie zawołał i pocałował ją w policzek. Nie broniła się, tylko ramiona jej opadły a twarz zrobiła się blada. Gdy ją wypuścił z objęć, cofnęła się pod ścianę i mimo woli zasłoniła dłonią twarz, jakby chciała się bronić przed dalszymi jego pocałunkami. Patrzył na nią, marszcząc niechętnie brwi. Dawny płomień migotał jeszcze w jego oczach, lecz twarz była spokojna. Dziecko wyszeptał po chwili. Nie bądź naiwna. Gdy mnie będziesz uważać za potwora, na pewno takim się stanę. Głos jego był szorstki, choć hamował w sobie rodzący się wybuch gniewu. pani z seks ofert odsłoniła twarz i spojrzała nieśmiało. Och, ty się gniewasz! zawołała z rozpaczą. I Wybuchnął głośnym śmiechem. Nie można się gniewać na takie rozkoszne stworzenie. Ale wiesz, iż ty nie jesteś rozsądna, moja droga. Doprowadzasz mnie do szaleństwa, a ostrzegam cię, iż to metoda bardzo ryzykowna. Spójrz, przyniosłem ci coś, co może zdoła poprawić ci humor. Zgadniesz, co to takiego?

Ręka jego wyciągnęła się w jej stronę. Ona podała mu dłoń w pełnym zaufaniu. Przytulił ją do siebie, lecz w ruchu tym nie było już ani cienia brutalności. Złożyła mu głowę na ramieniu, z uczuciem pełnego bezpieczeństwa. Strasznie mi przykro, iż jestem taka głupia, Eustace wyszeptała. Postaram się postępować inaczej. Przebacz mi. Dotknął wargami jej czoła. Tó wszystko minie, skarbie rzekł. Nie będzie to miało znaczenia po ślubie. Wówczas będzie tak, jak ja zechcę. Och, nie zawołała pani z seks ofert.


Copyright © 2017 Kafejownia.pl